„Gdy przejdziesz już za tęczowy most w mojej duszy pozostanie wielka pustka, w moim sercu wspomnienie o Tobie – na zawsze”
Nasza praca ze zwierzętami to nie tylko szczęśliwe zakończenia. Czasem pomimo ogromnego wysiłku wielu ludzi, zaangażowania ekipy weterynarzy jest za późno na pomoc, czasem przychodzi starość i po cichutku, we śnie odbiera wiernego przyjaciela, czasem trzeba się pożegnać, przytulić i pozwolić odejść. Takie odejścia zawsze bolą i nie ma znaczenia czy pies był z nami tylko kilka godzin czy też wiele lat. Zostaje pustka, pytania czy można było zrobić coś więcej… a potem przychodzi czas na pogodzenie się i zachowanie wspomnień.
Psy które były z nami i które odeszły zostawiając po sobie smutek i piękne wspomnienia.

  • Dex
    _IMG_8015Przygoda z Dexem trwała zaledwie 2,5 miesiąca. Ten senior trafił do nas, ponieważ dotychczasowi właściciele chcieli go uśpić. Dex był bardzo schorowany jednak miał w sobie ogromną chęć życia. Czy można wydać wyrok tyko dlatego że pies jest stary i chory… Los nie był dla niego łaskawy, ale Dex każdego dnia dzielnie wstawał na 4 łapy i cieszył się każdym podarowanym mu dniem. I przyszedł dzień gdy nasz staruszek nie wstał… jego serce było bardzo zmęczone, łapy odmówiły posłuszeństwa… nie cierpiał, odszedł we śnie. Daliśmy Dexowi wszystko co tylko mogliśmy, najlepszą opiekę weterynaryjną, leki, karmę, wszystko aby był zdrowy i walczył. Ale dla niego najważniejsze było to że czuł się kochany i bezpieczny. Widzieliśmy to w jego oczach, bo tak patrzą tylko oczy starego psa, który docenia każdy dzień, każdy czuły dotyk…. Śpij Dex, zawsze pozostaniesz w naszych sercach staruszku.
  • Żółty
    _IMG_8322Psi dziadek z ogromną determinacją i chęcią życia. Tworzył nierozłączny duet z wiernym przyjacielem Passatem. Ostatnie kilka lat życia spędził na wózku inwalidzkim, dzięki któremu mógł prawie normalnie funkcjonować. Jego właściciel z powodu bardzo trudnej sytuacji życiowej był zmuszony umieścić Żółtego i Passata w hotelu. Przez dłuższy czas wspieraliśmy psiaki, zbierając pieniążki na ich utrzymanie, dowożąc karmę, leki i pieluchy dla Żółtego. W tym czasie poznaliśmy Żółtego i Passata jako wspaniałych psich kupli, związanych ze sobą na dobre i na złe. Któregoś dnia Żółty odszedł. I choć ze względu na wiek i ogólny stan zdrowia zdawaliśmy sobie, że każdy dzień może być ostatnim, jego odejście sprawiło ogromny smutek. A teraz 4 łapy znowu niosą Żółtego gdzieś po zielonych łąkach…
  • OKRUSZEK
    11994444_884170768334827_537300121_nBardzo trudne jest pożegnanie zwierzaka, który jeszcze nie nacieszył się życiem… Nasz mały Okruszek jako jeden z 7 rodzeństwa, został odebrany interwencyjnie z gospodarstwa pod Piasecznem. Nikt nie interesował się maluchami, żyły pod stertą palet, dokarmiane przez sąsiadów, narażone na liczne niebezpieczeństwa. Rodzeństwo trafiło do lecznicy, w której badania wykazały bardzo niebezpieczną dla szczeniąt PARWOWIROZĘ. Rozpoczął się wyścig z czasem… szukanie surowicy, finalnie podróż po nią aż do Czech. Kroplówki, leki, badania, stałe monitorowanie stanu zdrowia maluchów. Okruszek był najsłabszy, jego maleńki organizm nie poradził sobie z chorobą. Pomimo podawania surowicy oraz transfuzji krwi, po kilku dniach walki piesek odszedł… Zrobiliśmy wszystko aby go uratować, ale niestety choroba była silniejsza. Biegaj Okruszku za tęczowym mostem…
  • Sara
    3
    Po 11 dniach walki o życie, Sara przegrała z powikłaniami po chorobie 🙁
    Przez parwowirozę miała upośledzoną perystaltykę jelit, 10 dni karmienia strzykawkami, później malutkimi porcjami puszki. Dzisiaj też zjadła mało, wszystko się stało nagle, tak jak skręt u dorosłych psów, a mała była osłabiona… nawet pomimo natychmiastowej pomocy chirurgicznej, organizm Sary nie wytrzymał… Parwowiroza wyniszcza organizm, niestety walka z tą chorobą to loteria… dlatego walka o szczeniaki jest do samego końca i czasem pomimo wszelkich prób, odchodzą 🙁 mieliśmy nadzieję, że najgorsze już za nią, los jest okrutny…
  • Eden699A4012

Nadszedł dzień, który miał nigdy nie nadejść… Choć wiemy przecież, że to niemożliwe… Edenikowa dusza od wczoraj jest wolna… Każdy zwierzak wnosi bardzo wiele do naszego życia i wiele z niego zabiera… Eden był wyjątkowy w swej starości. Na wspomnienie jego historii nie można się nie uśmiechać… Choć dziś bardzo o to trudno. Pojawił się kiedyś na głównej drodze w Konstancinie. Nie wiemy skąd. Miał zostać wywieziony do pseudo schroniska. Zabrany na tzw. „dożycie”. Przeżył najśmielsze oczekiwania… W tym dwie operacje. Był wojownikiem. Kolejna cząstka serca odeszła…. Żegnaj Edeniku vel Rokersie vel Hardkorowy Koksu! Dziękuję… Do zobaczenia…

  • Aron

aron